Wielki Mur Chiński to skondensowana forma historii i trwałości rozciągająca się na kilometry; Kapitol USA zaś to scena rytuału demokracji wystawiona w marmurze i kopułach. Gdy myślisz o Murze, przychodzą na myśl zagięcia, wieże strażnicze i niekończące się krajobrazy, w których przez tysiąclecia nakładały się warstwy różnych dynastii oraz pracy chłopów i żołnierzy. Z kolei Kapitol to skoncentrowane wyrażenie idealów architektury XIX wieku — symetrii i symbolicznego splendoru — będące punktem centralnym panoramy Waszyngtonu dzięki swojej kopule, a wewnątrz pełniąc ceremoniałną rolę w procesie ustawodawczym.
Zrozumienie ich skali czyni porównanie oszałamiającym. Mur, ciągnący się po liniach dochodzących do dziesiątek tysięcy kilometrów, jest jak mapa czasu rozpościerająca się po powierzchni kontynentu; jego odcinki były nieustannie naprawiane, powiększane i przekształcane, raz biegnąc grzbietami gór, innym razem przez jałowe równiny. Kapitol zaś mieści w sobie całą aurę budynku: kopuła, kolumny, schody i bogato zdobiona fasada tworzą centralny punkt odnoszący się do skali ludzkiej. Głębia czasu i krajobraz otaczające Mur kontrastują z reprezentacyjną siłą Kapitolu w kontekście miejskim.
Kontrast między tymi dwoma budowlami ujawnia się w funkcji i narracji architektury: jeden oznacza ochronę, granicę i ciągłość imperium; drugi jest dramatem architektury symbolizującej przedstawicielstwo, relację między ludem a państwem. Widzieć, jak długa linia zbudowana z kamieni niosących warstwy czasu postrzegana jest inaczej obok marmuru przekształconego w potężny polityczny wizerunek zajmujący ograniczoną przestrzeń, to odsłonięcie architektonicznych iluzji między antykiem a nowoczesnością.